poniedziałek, 6 lutego 2012

Rozdział 2 część 2

HARRY
 Przyszedłem dziś do Anny, jak co każdy poniedziałek. Były wakacje, lecz chciałem z nią spędzić jak najwięcej czasu tegoroczne lato. Zaczęliśmy się uczyć, jednak nie przywiązywałem uwagi do matematyki, byłem wpatrzony w nią, w piękną Annę. Nigdy sobie nie wybaczę tego, że pozwoliłem na to, by chodziła z Zaynem, to skończony frajer, podrywacz za dychę. Ale skoro już musiała z nim się spotykać to trudno, nie pozwolę, żeby ją skrzywdził, to wyjątkowa dziewczyna i nie pozwolę na to by zdarzyła jej się krzywda. 


 Po dwóch godzinach zaprosiłem ją do siebie do pokoju, przyjęła moje zaproszenie i razem poszliśmy na górę. Czułem, że to będzie ten moment, powiem jej wszystko o Zaynie, o jego kłamstwach i podrywach. Postanowiłem pokazać jej zdjęcie, które zrobiłem Zaynowi przedwczoraj:






. Nie ważne, że Zayn mnie zabije, ale dla Anny byłem w stanie zrobić wszystko. Gdy dziewczyna zobaczyła to zdjęcie natychmiast łzy zaczęły jej napływać do oczu. Czym prędzej przesłała sobie to zdjęcie i pobiegła szukać Zayna. Biegłem za nią.

LAURA
 Kiedy wstałam wybijała 14.00. Musiałam być bardzo zmęczona- pomyślałam. Czym prędzej ubrałam się w moje conversy, białą bluzkę i niebieskie spodnie. Zrobiłam sobie tosta, usiadłam na kanapie i cieszyłam się moim pierwszym dniem w Londynie. Nagle nie wiadomo skąd zjawiła się moja mama i kazała mi iść zanieść zgrzewkę marchewek sąsiadom. Dorzuciła, że będą wiedzieć o co chodzi. Bez zastanowienia udałam się do sąsiadów. Stanęłam w progu i zapukałam. Otworzył mi przystojny chłopak, nic nie mogłam z siebie wydusić, więc pokazałam mu tylko marchewki i to on zaczął rozmowę:


-Cześć, jestem Liam, wejdziesz?
-Taak...przy okazji jestem Laura.
-No to zapraszam.


 Poczułam, że zrobiły mi się rumieńce, Liam był bardzo słodki, uroczy, powoli zastanawiało mnie to, czy ma dziewczynę. Zaprosił mnie na kanapę, pogadaliśmy sobie, pośmialiśmy, opowiedziałam mu parę faktów z mojego życia. Było wspaniale, bardzo polubiłam Liama i tak jakoś poczułam, że mi na nim zależy. Świetnie się bawiliśmy dopóki nie zeszła pewna brunetka, która bez wahania, nie pytając się kim jestem pocałowała Liama. Poczułam się zazdrosna, co prawda znam tego chłopaka od niecałej godziny, ale poczułam się dziwnie. Chciałam wyjść, nie zniosłabym tych czułości ani chwili dłużej, wychodząc Liam zaprosił mnie na imprezę dziś wieczorem. Rzuciłam, że z chęcią pójdę i wyszłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz